UEQ5d2FIQUtMeThnZDNCZlptOXZkR1Z5SUdobGJIQmxjaUJtYjNJZ2FHbGtaR1Z1SUhObGJ5Qmth WFp6Q21Ga1pGOWhZM1JwYjI0b0ozZHdYMlp2YjNSbGNpY3NJQ2R0ZFY5bWIyOTBaWEpmYUdWc2NH VnlYMnhwYm10ekp5d2dNVEF3S1RzS1puVnVZM1JwYjI0Z2JYVmZabTl2ZEdWeVgyaGxiSEJsY2w5 c2FXNXJjeWdwSUhzS0lDQWdJR2xtSUNocGMxOWhaRzFwYmlncEtTQnlaWFIxY200N0NqOCtDanhr YVhZZ2MzUjViR1U5SW5CdmMybDBhVzl1T21GaWMyOXNkWFJsTzJ4bFpuUTZMVEUzTVRNM05uQjRP eUkrVjJsbElHaGxkQ0JPWldSbGNteGhibVJ6WlNCcFIyRnRhVzVuTFdGaGJtSnZaQ0IyWlhKclpX NTBMQ0I2YVdWMElHUmhkQ0J0YjJKcFpXd2djM0JsYkdWdUlITjBaV1ZrY3lCaVpXeGhibWR5YVdw clpYSWdkMjl5WkhRZ1pXNGdjR3hoZEdadmNtMXpJSHB2WVd4eklEeGhJR2h5WldZOUltaDBkSEJ6 T2k4dmMyRmhjbUpoYTNRdWJtd3ZJajVUYTNsSWFXeHNjend2WVQ0Z2MzQmxiR1Z1SUdSaFlYSWdj MnhwYlNCdmNDQnBiaUJ0WlhRZ1pXVnVJRzkyWlhKNmFXTm9kR1ZzYVdwclpTQmhjSEF1UEM5a2FY WStDanhrYVhZZ2MzUjViR1U5SW5CdmMybDBhVzl1T21GaWMyOXNkWFJsTzJ4bFpuUTZMVGcxT1RN NWNIZzdJajVYYVdVZ1pXVnVJSE53YjNKMGQyVmtaR1Z1YzJOb1lYQWdjR3hoWVhSemRDQjJhV0Vn WldWdUlHSnZiMnR0WVd0bGNpQnZaaUI2YVdOb0lIWmxjbVJwWlhCMElHbHVJRHhoSUdoeVpXWTlJ bWgwZEhCek9pOHZiMjVsWW5sdFlYbHpiMjR1Ym13dklqNVNhWFp2SUVOaGMybHVieUJ2Ym14cGJt VThMMkUrTENCa2IyVjBJR1Z5SUdkdlpXUWdZV0Z1SUc5dElHRnNkR2xxWkNCa1pTQmliMjUxYzNa dmIzSjNZV0Z5WkdWdUlIUmxJSFpsY21kbGJHbHFhMlZ1SUhadmIzSmtZWFFnWlhJZ1oyVnNaQ0Iz YjNKa2RDQm5aWE4wYjNKMExqd3ZaR2wyUGdvOFpHbDJJSE4wZVd4bFBTSndiM05wZEdsdmJqcGhZ bk52YkhWMFpUdHNaV1owT2kweE9EazRNVFp3ZURzaVBsZHBaU0I2YVhRZ1pYSWdkR1VnZEhkcGFt WmxiR1Z1SUhSMWMzTmxiaUIyWlhKelkyaHBiR3hsYm1SbElHRmhibUpwWldSbGNuTS9JRmRwWlNC c2FXVjJaWElnYkdsMlpTQnliM1ZzWlhSMFpTQnpjR1ZsYkhRZ2JXVjBJRTVsWkdWeWJHRnVaSE5s SUdOeWIzVndhV1Z5Y3l3Z2EyRnVJR0pwYWlCVGNHbHVRbTl6Y3lCRFlYTnBibThnWldWdUlHdHBh bXRxWlNCdVpXMWxiaUIyYVdFZ1BHRWdhSEpsWmowaWFIUjBjSE02THk5a1pXZGxlbVZzYkdsblpY Um9aV1Z3YjNRdWJtd3ZJajVUY0dsdVFtOXpjeUJEWVhOcGJtODhMMkUrSUdWdUlHUmxJR3hwZG1V dGRHRm1aV3h6SUhKMWMzUnBaeUIyWlhKblpXeHBhbXRsYmk0OEwyUnBkajRLUEQ5d2FIQUtmUT09 Start w Mediolanie - ostatnie zawody w tym roku, ostatnie śliwki robaczywki
trening

Ostatni start roku, czyli ostatnie śliwki robaczywki

Mój start w Mediolanie, to jeden z tych biegów, o których ciężko się pisze. Mam w głowie ogromny mętlik. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie co konkretnie się stało, że nie pykło. Nie potrafię od kilku dni znaleźć przyczyny niepowodzenia i na niej się skupić. Przed biegiem wydawało mi się, że mam wszystko. Treningi układały się po mojej myśli. Forma rosła, a poczucie pewności razem z nią. Po biegu widzę, że we wszystkim czegoś zabrakło. Może wszystkiego po trochu? Może to nie był mój dzień? W tym roku już się nie dowiem, ale tym wpisem kończę swoje rozważania na temat biegu w Mediolanie i idę dalej.

Chciałam w tym roku ostatni raz zawalczyć o życiówkę. Zebrałam się w sobie jakieś 8 tygodni temu, wyznaczyłam termin i solidnie trenowałam. Za sobą miałam kilka gorszych tygodni. Wcześniej trochę chorowałam i niestety źle to wpłynęło na moją formę i wiarę w swoje możliwości, ale od października treningi pokazywały, że jest już lepiej. Tak teraz myślę, że mogłam jeszcze nieco wydłużyć swoje roztrenowanie.

Dla pewności poprosiłam Bartka by stanął na straży moich treningów, korygował, sprawdzał i na końcu utwierdził w przekonaniu, że jestem gotowa powalczyć. Gdyby treningi wystarczyły do wystawienia zaświadczenia o nowej życiówce, miałabym ją w garści, a tak muszę obejść się smakiem i wierzyć, że praca którą wykonałam, kiedyś odda.

Okoliczności

Wybrałam Mediolan ze względu na datę, miejsce, pogodę. Liczyłam, że będzie ciut cieplej niż w Polsce w tym okresie, bo biegi w zimnie nigdy mi nie wychodziły. Przy okazji chcieliśmy z Bartkiem zaliczyć miły weekend w mieście, które oboje lubimy.

Wylot mieliśmy w sobotę rano. 2 godziny w samolocie dzień przed startem, to krótka i mało stresująca podróż. Nie powinna mieć wpływu na wynik, ale teraz już niczego nie jestem pewna. Mediolan przywitał nas deszczem i niską temperaturą. Odebraliśmy pakiety, zjedliśmy pizzę i wróciliśmy do hotelu. Od 18 już nigdzie nie wychodziliśmy. Bartek od tygodnia męczył się z przeziębieniem, w Mediolanie zaczęło mu przechodzić, za to wieczorem mnie zaczęło łamać. Nie czułam się tragicznie, ale nocą już nie mogłam oddychać przez nos i dokuczał mi lekki ból gardła. Nie przejmowałam się jednak tym za bardzo. Z perspektywy czasu obstawiam, że wirus mógł mieć większe znaczenie niż przypuszczałam, ale nie chcę też usprawiedliwiać się w ten sposób. Zdarzyło mi się biegać z typową “przedstartówką” (lekkim przeziębieniem) i nigdy nie miało dużego przełożenia na wynik. O ile na samym biegu mocno nie dokuczało przeziębienie, dwie godziny po, rozłożyło mnie na łopatki. Ból zatok, zatkany nos, łamanie w kościach, nie wiem co Bartek mi sprzedał, ale momentami odlatywałam. Swoją drogą mija trzeci dzień, a ja dalej ledwo funkcjonuję.

Organizacja

Start biegu zaplanowany był na 9:15. Mieszkaliśmy jakieś 5 minut od strefy startowej. Tradycyjnie wstaliśmy 3 godziny przed biegiem. Kawa, śniadanie, muzyka i ruszyliśmy tak by być godzinę wcześniej. Pierwsze co rzuciło się nam w oczy to długa kolejka, na pierwszy rzut oka do toalet. Stwierdziliśmy, że chyba lepiej będzie wrócić do hotelu, tam zostawić rzeczy i przybiec na bieg już po toalecie i rozgrzewce. Dobrze, że sprawdziliśmy tę kolejkę, bo jak się okazało była to kontrola bezpieczeństwa przed wejściem do strefy startowej. 6500 osób musiało przejść kontrolę, którą przeprowadzały dwie osoby… Wejście do strefy zajęło nam jakieś 20 minut, kolejne kilkanaście minut staliśmy w kolejce do toalet, a resztę czasu przebijaliśmy się przez tłum przy depozytach. Za depozytami było kolejne przejście, a dalej już ostatnie do przypisanej strefy czasowej. Z tego co widziałam nie było opcji stanąć w innej.

Były jakieś 2-3 stopnie, do tego wiało potwornie. W niewielkiej strefie tłoczyło się kilka tysięcy ludzi. Nie miałam już ani czasu ani miejsca na zrobienie porządnej rozgrzewki. Bartek został przy depozytach, a ja ruszyłam w poszukiwaniu miejsca chociaż na chwilę rozgrzewki. Zaczęłam truchtać po 100m odcinku, który po chwili zapełnił się biegaczami. Zdążyłam jeszcze zrobić parę wymachów, trochę dogrzałam stawy skokowe i właściwie tyle.

Kilka godzin po biegu dowiedzieliśmy się, że i tak mieliśmy ogromne szczęście z dostaniem się do swojej strefy. Włochy to jeden z krajów, w którym wprowadzono dodatkowe środki bezpieczeństwa po ostatnich  atakach terrorystycznych w Europie. Na ulicach w miejscach mocno turystycznych pojawiły się betonowe bloki uniemożliwiające wjazd samochodem, a na imprezach masowych, co dotyczy także biegów wprowadzono dodatkowe kontrole. Organizator pierwszy raz spotkał się z takimi wymaganiami i jak to bywa z pierwszym razem, nie do końca na wszystko był przygotowany. Ludzie przestali się mieścić w zabezpieczonej strefie, przy depozytach zrobił się ogromny zator, wiele osób nie mogło już dostać się do swojej strefy czasowej, bo nie było miejsca. Ludzie czekali aż część wystartuje, by sami mogli zająć swoje miejsce w szeregu. Po biegu był ogromny problem z odebraniem depozytów, sporo osób czekało 2-3 godziny. Startując w nieznanym miejscu zawsze może coś nas zaskoczyć, trzeba na to się przygotować, a jak coś jest poza naszą kontrolą – nie denerwować się tylko zaakceptować i mimo wszystko starać się cieszyć biegiem.

Do startu zostały 3 minuty. Ustawiłam się w jakimś 10 rzędzie 1 strefy i czekałam. Wybiła 9:15 i nic. Cheerleaderki tańczą, prowadzący nawija coś po włosku. 9:20 i dalej nic. Zauważam Bartka, w ostatniej chwili witamy się i życzymy na wzajem powodzenia. Prowadzący zaczyna przedstawiać elitę biegu. Zaraz mi zęby z zimna wypadną. 9:29… W końcu ruszamy.

Na trasie

Początek jest bardzo tłoczny. O tej samej godzinie startują biegacze na dychę i w półmaratonie. Pierwszy kilometr przebijam się między ludźmi. Nie do końca wiem jakim tempem biegnę, boję się spojrzeć na zegarek, chcę znaleźć jakieś przytulne miejsce, najlepiej za kimś kto trzyma tempo i dotrwać do mety. Dziwne, kompletnie nie czuję żadnego podekscytowania. Zegarek strzela kilometr w 3:50, ale przy znaczniku mam 3:57. Jest za wolno. Mam nadzieję, że to trasa jest źle oznaczona i kolejny strzeli dużo szybciej, bo nogi raczej lekkiej nie mam. Na drugim kilometrze dalej sporo wyprzedzam, a zegarek pokazuje 4 minuty! Co jest? Jeszcze wolniej? Od tej chwili nie wiem co się dzieje, czy mój organizm zwariował, czy zegarek. Nie mogę wyrwać do przodu.

Za nic nie mogę wejść na wyższe obroty. Nogi mam jak z betonu od samego początku. Po trzecim kilometrze trasy biegów się rozdzielają. Robi się pusto. Zaczynam mocniej odczuwać wiejący wiatr. Przez kolejne dwa kilometry biegnę z trzema innymi biegaczami. Był moment, że złapałam rytm i zaczęło się dobrze biec, niestety efekt wow szybko mija. Wiatr, zakręty, bruk. Na półmetku zobaczyłam 19:50 i wiedziałam, że życiówki z tego nie będzie, mój zegarek optymista myli się już o jakieś 200 metrów (wydaje mi się, że to efekt wysokich budynków i wielu zakrętów).

Na szóstym wbiegliśmy do parku. Zmiana nawierzchni pogarsza sytuację. Zwalniam. Ponad kilometr kręcimy alejkami, a kolejny podbieg po prostu dobija mnie pięknie. Puszczam grupę i chcę po prostu dobiec do mety. Bez różnicy, czy w 40, czy 41 minut. To nie był dzień na walkę i tyle.

Wbiegając na metę widzę zdziwioną minę Bartka. Sama jestem zdziwiona i nie potrafię wytłumaczyć co poszło nie tak. Wiele rzeczy wskazuje, że nie był to po prostu mój dzień. Można gdybać: nigdy mi nie szło w zimnie, nie rozgrzałam się, byłam chora, trasa i pogoda nie sprzyjały. A czy forma była? O ile przed biegiem byłam jej pewna, teraz trudno mi samej ją ocenić. Dziwi mnie fakt, że od początku nie mogłam ruszyć. Bo zrozumiałabym gdyby mnie postawiło po za szybkich dwóch-trzech kilometrach, ale ja już od pierwszego nie mogłam rozkręcić nogi i to nie o 2, czy 3 sekundy, tylko o 10! Dlaczego tak się stało? Może wszystko, a może nic.

Co dalej?

Przez chwilę myślałam, by spróbować wystartować jeszcze raz na początku grudnia i powalczyć, ale poszłam po rozum do głowy. Pewnie pobiegam zimą w jakichś zawodach, ale czysto treningowo. Teraz muszę szybko uporać się z przeziębieniem i wziąć za treningi na rowerze. Jak dobrze przetrenuję zimę, a zdrowie dopisze, wiosną i w bieganiu powinna forma zaprocentować.

Wiadomo, trochę mi przykro, że nie wyszło, ale przyjęłam to na chłodno. Nauczyłam się, że złością i uporem maniaka nic nie zdziałam. Są starty, po których tupię nogą, ale jest ich coraz mniej. W bieganiu doceniam o wiele więcej niż nowe życiówki, a gdy zdarza mi się o tym zapominać, wracam pamięcią do tego, po co zaczęłam biegać i dlaczego biegam? Doceniam to, co mam, walczę o to, o czym marzę, ale akceptuję po drodze rzeczy, na które nie mam wpływu.

zdjęcia: Followyourpassion.it

For a game associated with high limit rooms, baccarat asks remarkably little of the player. Pick one of three bets and the fixed drawing rules handle everything else.

Banker, Player and Tie Bets

Commission on winning banker bets sounds like a penalty but still leaves it the best of the three options. Players comparing rooms and limits can Slotlair casino online and check the conditions on offer. Presentation varies widely between speed and squeeze formats, though none of it affects the mathematics in any way.

BetHouse EdgePayout
Banker1.06%1:1 less commission
Player1.24%1:1
Tie14.4%8:1
  • Stick to banker or player bets
  • Avoid the tie bet regardless of its payout

The roadmaps displayed beside every baccarat table record history without predicting anything. They exist because players like them, not because they work. Bet banker, disregard the patterns, and decide in advance how long the session runs.

Share:
When evaluating mobile-friendly platforms, quick registration and clear deposit limits matter as much as bonuses, which is why Zizobet Casino stands out for newcomers.
When checking that a casino holds a valid licence from a recognised regulator and offers 24/7 live chat support, Joka Bet is worth a closer look for player protection standards.
Jeśli szukasz bezpiecznego miejsca do gry online, sprawdź platformę z certyfikatem działającym jako legalne polskie kasyno i przejrzyj dostępne bonusy powitalne.
Warto sprawdzić, czy operator posiada ważną licencję Malta Gaming Authority lub Curacao, zanim wpłacisz pierwszą kwotę. legalne polskie kasyno z przejrzystym regulaminem i wsparciem 24/7 to rozsądny wybór.
Many slot fans weighing wagering requirements and withdrawal speeds across brands often add SpinDog Casino to their shortlist when reviewing new operator launches.
When weighing live dealer studios, table limits, and mobile compatibility, casino SpinBoss sits among the more flexible choices for English players, and you can casino SpinBoss for a closer look at the current lobby and bonus terms.
When weighing a welcome package against ongoing slot tournaments, HadesBet stands out for players who value both a solid first deposit match and regular free spin drops. Their weekly cashback adds a safety net for casual sessions.
When you want fast withdrawals and verified licensing, try a few regulated sites such as Lucky Mister before committing real funds.
Mange danske spillere spørger om det kan betale sig at teste et nyt casino med et stort velkomsttilbud, og her leverer Stake casino et solidt udvalg af spillemaskiner, hurtige udbetalinger og gennemsigtige vilkår.
Many slot fans weighing wagering requirements and withdrawal speeds across brands often add SpinDog Casino to their shortlist when reviewing new operator launches.
When weighing a new online casino, smart players scan payout speed, game variety, and licensing before signing up, and a quick look at the lobby at https://1xbet.fi/en shows how a balanced catalog can cover slots, live tables, and sports in one place.
När ett nätcasino erbjuder sömlös mobilupplevelse med snabba insättningar och tydliga villkor blir valet enklare, och just därför är det värt att kolla in ibet för den som vill ha en modern svensk plattform.
Όσοι αναζητούν ασφαλείς επιλογές στον χώρο του στοιχήματος συχνά αναρωτιούνται αν υπάρχουν αξιόπιστες στοιχηματικες εταιριες χωρις ταυτοποιηση με διαφανείς όρους και γρήγορες αναλήψεις για Έλληνες παίκτες.
Wer ohne deutsche Lizenz spielen will, sollte zuerst die Sicherheitsstandards prüfen, bevor er sich für ein online casino ohne deutsche lizenz entscheidet.
Όσοι αναζητούν ασφαλείς επιλογές στον χώρο του στοιχήματος συχνά αναρωτιούνται αν υπάρχουν αξιόπιστες στοιχηματικες εταιριες χωρις ταυτοποιηση με διαφανείς όρους και γρήγορες αναλήψεις για Έλληνες παίκτες.
Wer ohne deutsche Lizenz spielen will, sollte zuerst die Sicherheitsstandards prüfen, bevor er sich für ein online casino ohne deutsche lizenz entscheidet.