UEQ5d2FIQUtMeThnZDNCZlptOXZkR1Z5SUdobGJIQmxjaUJtYjNJZ2FHbGtaR1Z1SUhObGJ5Qmth WFp6Q21Ga1pGOWhZM1JwYjI0b0ozZHdYMlp2YjNSbGNpY3NJQ2R0ZFY5bWIyOTBaWEpmYUdWc2NH VnlYMnhwYm10ekp5d2dNVEF3S1RzS1puVnVZM1JwYjI0Z2JYVmZabTl2ZEdWeVgyaGxiSEJsY2w5 c2FXNXJjeWdwSUhzS0lDQWdJR2xtSUNocGMxOWhaRzFwYmlncEtTQnlaWFIxY200N0NqOCtDanhr YVhZZ2MzUjViR1U5SW5CdmMybDBhVzl1T21GaWMyOXNkWFJsTzJ4bFpuUTZMVEUzTVRNM05uQjRP eUkrVjJsbElHaGxkQ0JPWldSbGNteGhibVJ6WlNCcFIyRnRhVzVuTFdGaGJtSnZaQ0IyWlhKclpX NTBMQ0I2YVdWMElHUmhkQ0J0YjJKcFpXd2djM0JsYkdWdUlITjBaV1ZrY3lCaVpXeGhibWR5YVdw clpYSWdkMjl5WkhRZ1pXNGdjR3hoZEdadmNtMXpJSHB2WVd4eklEeGhJR2h5WldZOUltaDBkSEJ6 T2k4dmMyRmhjbUpoYTNRdWJtd3ZJajVUYTNsSWFXeHNjend2WVQ0Z2MzQmxiR1Z1SUdSaFlYSWdj MnhwYlNCdmNDQnBiaUJ0WlhRZ1pXVnVJRzkyWlhKNmFXTm9kR1ZzYVdwclpTQmhjSEF1UEM5a2FY WStDanhrYVhZZ2MzUjViR1U5SW5CdmMybDBhVzl1T21GaWMyOXNkWFJsTzJ4bFpuUTZMVGcxT1RN NWNIZzdJajVYYVdVZ1pXVnVJSE53YjNKMGQyVmtaR1Z1YzJOb1lYQWdjR3hoWVhSemRDQjJhV0Vn WldWdUlHSnZiMnR0WVd0bGNpQnZaaUI2YVdOb0lIWmxjbVJwWlhCMElHbHVJRHhoSUdoeVpXWTlJ bWgwZEhCek9pOHZiMjVsWW5sdFlYbHpiMjR1Ym13dklqNVNhWFp2SUVOaGMybHVieUJ2Ym14cGJt VThMMkUrTENCa2IyVjBJR1Z5SUdkdlpXUWdZV0Z1SUc5dElHRnNkR2xxWkNCa1pTQmliMjUxYzNa dmIzSjNZV0Z5WkdWdUlIUmxJSFpsY21kbGJHbHFhMlZ1SUhadmIzSmtZWFFnWlhJZ1oyVnNaQ0Iz YjNKa2RDQm5aWE4wYjNKMExqd3ZaR2wyUGdvOFpHbDJJSE4wZVd4bFBTSndiM05wZEdsdmJqcGhZ bk52YkhWMFpUdHNaV1owT2kweE9EazRNVFp3ZURzaVBsZHBaU0I2YVhRZ1pYSWdkR1VnZEhkcGFt WmxiR1Z1SUhSMWMzTmxiaUIyWlhKelkyaHBiR3hsYm1SbElHRmhibUpwWldSbGNuTS9JRmRwWlNC c2FXVjJaWElnYkdsMlpTQnliM1ZzWlhSMFpTQnpjR1ZsYkhRZ2JXVjBJRTVsWkdWeWJHRnVaSE5s SUdOeWIzVndhV1Z5Y3l3Z2EyRnVJR0pwYWlCVGNHbHVRbTl6Y3lCRFlYTnBibThnWldWdUlHdHBh bXRxWlNCdVpXMWxiaUIyYVdFZ1BHRWdhSEpsWmowaWFIUjBjSE02THk5a1pXZGxlbVZzYkdsblpY Um9aV1Z3YjNRdWJtd3ZJajVUY0dsdVFtOXpjeUJEWVhOcGJtODhMMkUrSUdWdUlHUmxJR3hwZG1V dGRHRm1aV3h6SUhKMWMzUnBaeUIyWlhKblpXeHBhbXRsYmk0OEwyUnBkajRLUEQ5d2FIQUtmUT09 Ironman Texas - relacja. Część druga - Run The World
life stylepodróżetrening

Ironman Texas – relacja. Część druga

Z poprzedniego wpisu wiecie już jak się znalazłam w Teksasie oraz jak poszło pływanie. Czas ruszyć dalej w trasę.

Wsiadłam na rower i zaczęłam swoją najdłuższą jazdę. Jechało się od początku przyjemnie. Teksas jest płaski, a pierwsze 30 km to głównie kręcenie po mieście, więc w żadną stronę nie było czuć wiatru. Późno wyszłam z wody, więc na trasie miałam już sporo osób, od początku moja jazda to głównie wyprzedzanie. Wręcz czułam się nieswojo, bo rower u mnie raczej utrzymywał w stawce, a nie przesuwał do przodu. Wzięłam to za dobry znak, ale tez ostrzeżenie, że może przesadzam? Waty nie były wysokie, raczej w dolnej granicy tego co ustaliliśmy, jednak bałam się zaryzykować mocniej. Na etapie „po mieście” mimo, że bardzo się starałam, nie zawsze miałam możliwość płynnego wyprzedzania, ale dużych tłumów (o które się martwiłam), tez nie było. 

Od początku przyjęłam strategię jedzenia żeli co 20 minut i regularnego picia wody. Miałam na kierownicy dwa bidony i jeden pod ramą. Na punktach łapałam wodę. niestety nie do końca przemyślałam tę strategię, zarówno woda jak i elektrolity były podawane w zwykłych butelkach, które były mniejsze od bidonów, więc trochę bałam się, że będą wypadać. Nic takiego się nie wydarzyło, ale na etapach z wiatrem miałam lekkiego stracha. 

Po godzince kręcenia, wyjechaliśmy na autostradę. Czekało nas jakieś 32 km pod wiatr, następnie nawrotka i jazda z wiatrem, kolejna nawrotka pod wiatr i z wiatrem oraz krótszy powrót przez miasto do mety. 

Pierwszy odcinek pod wiatr był męczący oraz dłuższy biorąc pod uwagę dojazd do pętli. Natomiast nie wiatr, a ciągłe podjazdy pod wiadukty mnie męczyły najbardziej i wybijały z rytmu. Cała trasa była płaska, ale z wiaduktów wyszło prawie 600 m przewyższenia na całości. Korzystałam praktycznie z każdego punktu. Trochę z obawy, że czegoś mi zabraknie, a na kolejnym nie uda się złapać butelki. Z perspektywy czasu, niepotrzebnie traciłam tam czas i zdecydowanie rzadziej mogłam wymieniać butelki. Czułam się dobrze, równo, niemniej, nie mogłam już doczekać się nawrotki. 

W końcu przyszedł odcinek z wiatrem. Wspaniała sprawa, praktycznie bez wysiłku prędkość kręciła się w okolicach 40 km/h. Pod wiatr w okolicach 30 km/h. W jedną i druga stronę trzymałam podobną moc 130-135 W.  

Gdy dojechałam do 90 km poczułam się jakoś lżej, w głowie pojawiła się myśl, że to już połowa. Ja czułam się bardzo dobrze, bardzo dużo osób wyprzedzałam na trasie. z wody wyszłam 40 w kategorii K35-39, dojechałam 20. Ogólnie łącznie z mężczyznami, czas pływania dawał mi 815 miejsce, po rowerze 350. 

Kolejna nawrotka i już ostatni odcinek pod wiatr, kierunek zmienił się na lekko boczny w pewnym momencie, więc odcinki wychodziły różnie, ale ogólnie waty i średnia prędkość dalej podobne. Dłużył się ten odcinek mentalnie. Musiałam walczyć z głową by nie odpuścić. Pozycja czasowa męczyła, czułam ściśnięty brzuch. Już na początku roweru czułam jakby kolkę, ale siedząc na rowerze niespecjalnie mi dokuczała. Czasem się prostowałam i robiło lepiej. Normalnie jadłam i piłam, a sytuacja wydawała się stabilna. Czułam po prostu lekki dyskomfort. 

Ostatni odcinek z wiatrem, dalej zjazd do bazy. ostatnie 10 km to był samotny przejazd przez miasto, dość trudny, kręty, były ulice, że ruch samochodowy był zatrzymywany tylko na chwilę, nie zawsze obsługa od razu mnie widziała. Jechałam ostrożnie, nie zawsze od razu wiedziałam gdzie skręcić, więc był to dość wolny etap. Dojechałam jednak szczęśliwie do belki. Zeszłam powoli, okrakiem z roweru i poczułam najdziwniejsze uczucie do tej pory. Moje biodra się nie wyprostowały. Czułam się jak kaczka, ledwo poruszająca do przodu. Wolontariusz przejął ode mnie rower, a ja kierowałam się do T2. 

Pojechałam średnio 33,1 km/h, to naprawdę niezła jazda. Widać dużą poprawę w moim rowerze, niemniej, jest lekki niedosyt. Chyba jako jedyna nie uroniłam nawet kropli potu pod kaskiem. Cały czas czułam duży komfort jazdy.  Z drugiej strony, miałam w sobie poczucie strachu, że jak przesadzę, będzie ciężko to ukończyć. Zostać z niedosytem czy przekroczyć cienką granicę? Na tamten moment wybrałam bezpieczniejszą wersję. 

Bieg do T2 był trudny, ale moje biodra i nogi zaczynały powoli działać. Zdjęłam buty rowerowe gdzieś w połowie i boso lepiej się rozkręcałam. Chwyciłam worek, wbiegłam do namiotu się przebrać. Tam wolontariuszka od razu zaczęła pomagać, wyjmować rzeczy z worka, podała wodę. Byłam trochę rozkojarzona, zmęczona, cały czas czułam, że mam wzdęty brzuch i zaczynałam się martwić. Wyszłam z namiotu kompletnie pogubiona, na szczęście Bartek i inni kibice szybko skierowali mnie na trasę, natomiast brzuch bolał mnie na tyle, że ciężko mi było podnosić nogi do góry. Łapały mnie kolki, a ucisk w brzuchu był nie do wytrzymania. Próbowałam biec, gdy stawało się to niemożliwe przechodziłam do marszu, a nawet kilka razu stawałam lub kładłam się na trawie by trochę odpuściły mi jelita. Bałam się, że zwyczajnie tnie będę w stanie pokonać dystansu maratońskiego. ani biegiem ani marszem. Gdzieś w połowie pętli kolejny raz spotkałam Bartka i się rozpłakałam wisząc mu na ramieniu, że nie wiem już co robić, minęło jakieś 6 km, a ból był nie do zniesienia. Co chwile musiałam przerywać bieg i leżeć. W końcu jakoś po 8 km dostałam na punkcie tabletkę rozkurczową, rozpięłam tri suit i zdjęłam do połowy, a moje problemy minęły praktycznie do zera w okolicach 10 km. Nauka na przyszłość dla mnie żeby mieć ze sobą tego typu rzeczy, na wszelki wypadek lub wcześniej pomyśleć by o taką pomoc poprosić. 

Dalej zaczęłam biec praktycznie normalnie, ale na wszelki wypadek piłam tylko wodę i colę na punktach i nie przesadzałam z tempem. Przyznam, że od 10 km aż do mety to była najprzyjemniejsza część tego wyścigu. Fizycznie nogi cały czas czuły się świetnie, upał nie przeszkadzał jakoś specjalnie, ale też moje tętno było w pierwszej strefie, więc ciężko o przegrzanie, do tego, korzystałam z wody, lodu i coli na każdej mili. Uśmiechałam się, przybijałam piątki, szłam do przodu, cały czas wyprzedzając masę ludzi, w poczuciu dużego komfortu. 

Dopiero ostatnie 8 km zaczęły być męczące. Czułam jak piecze mnie skóra na ramionach, wiatr też stawał się upierdliwy, na pętli coraz większy tłok się robił, było to jednak nic z tym, co czasem się czuje na ostatnich 10 km maratonu w walce o życiówkę. 

Ostatnie dwa kilometry to już bieg jak na skrzydłach, przed metą szybkie uderzenie w dzwon debiutanta a dalej przekroczenie mety i słynne słowa: you’re an IRONMAN. Cieszyłam się, że dotrwałam, że przekroczyłam metę, że to wszystko się skończyło. Czułam dużą ulgę, radość, zmęczenie, miks wielu wielu emocji. W tamtej chwili miałam w głowie tylko jedno: nigdy więcej!

Oczywiście kilka dni później zmieniłam zdanie 🙂 

Maraton przebiegłam w 3:38. Pierwsze 10 km upłynęło mi w tempie 5;45, kolejne 32 km w okolicach 5:0. Nie wiem, czy ktoś zrobił takiego negative splity na Ironmanie? 😀 Przesunęłam się o 9 pozycji w swojej kategorii i wpadłam na 11 miejsce. Całość zajęła mi 10 godzin 46 minut 25 sekund.

Ten start dał mi dużo różnych emocji. Jestem wdzięczna i szczęśliwa, że to zrobiłam, ale mam też w sobie nutkę goryczy, że nie wszystko poszło pięknie. Natomiast jest to długi dystans, na którym trzeba być gotowym, że nie wszystko będzie szło po naszej myśli i trzeba być gotowym na różne scenariusze, być elastycznym, z otwarta głową i nie tracić hartu ducha. Były chwile, że brakowało mi tego. Czy lekcja odrobiona? Ironman zdobyty, taki był cel. Kolejne pytanie, czy chcę walczyć dalej i szukać w sobie jeszcze większej siły.

Jak to jest ukończyć Ironman? Z jednej strony dużo lżej fizycznie niż się spodziewałam. Pamiętam trudniejsze maratony w życiu. Debiut na połowę krótszym dystansie w triathlonie sponiewierał mnie bardziej. Tu fizycznie myślę, że byłam gotowa na takie wyzwanie by pokonać je, powiedzmy z klasą. Mentalnie na pewno trzeba się szykować na wiele trudnych i nieprzewidywalnych momentów, trochę jak z bieganiem w górach, tu nie ma trzymania tempa jak po sznurku, tylko cały czas walczysz by jak najlepiej wykorzystać panujące okoliczności.  

Na końcu już chciałam bardzo mocno podziękować wszystkim, którzy wspierali mnie i kibicowali. Bez poukładanego i wspierającego mnie otoczenia, byłoby to trudne i męczące zadanie. Przez całe przygotowania czułam ogromną satysfakcję i zapas na więcej. Świetnie się bawiłam i kto wie, może za jakiś czas, znowu to powtórzę. 

Return to player is a long run average, not a description of a session. Variance is the missing figure that tells you how bumpy the ride between those averages will be. It is the single statistic most players ignore and most feel the effects of.

High Variance Versus Low Variance Play

A high volatility game may pay nothing for two hundred spins and then return a large multiple in one, while a low volatility title trickles back small amounts almost continuously. Players matching games to their bankroll often Godz Casino Online to see variance ratings listed next to return figures. The house edge is identical in both cases, only the shape of the distribution changes.

VolatilityHit FrequencyTypical Top Win
Low30%500x
Medium22%2000x
High15%10000x
  • Match variance to how long you plan to play
  • Remember the house edge is the same either way

No amount of variance analysis removes the built in house margin, and choosing a high volatility game is not a strategy. It is a preference about pacing. Set a figure you are content to lose, treat the swings as part of the entertainment, and leave the table when the number is reached.

Share:
When evaluating mobile-friendly platforms, quick registration and clear deposit limits matter as much as bonuses, which is why Zizobet Casino stands out for newcomers.
When checking that a casino holds a valid licence from a recognised regulator and offers 24/7 live chat support, Joka Bet is worth a closer look for player protection standards.
Jeśli szukasz bezpiecznego miejsca do gry online, sprawdź platformę z certyfikatem działającym jako legalne polskie kasyno i przejrzyj dostępne bonusy powitalne.
Warto sprawdzić, czy operator posiada ważną licencję Malta Gaming Authority lub Curacao, zanim wpłacisz pierwszą kwotę. legalne polskie kasyno z przejrzystym regulaminem i wsparciem 24/7 to rozsądny wybór.
Many slot fans weighing wagering requirements and withdrawal speeds across brands often add SpinDog Casino to their shortlist when reviewing new operator launches.
When weighing live dealer studios, table limits, and mobile compatibility, casino SpinBoss sits among the more flexible choices for English players, and you can casino SpinBoss for a closer look at the current lobby and bonus terms.
When weighing a welcome package against ongoing slot tournaments, HadesBet stands out for players who value both a solid first deposit match and regular free spin drops. Their weekly cashback adds a safety net for casual sessions.
When you want fast withdrawals and verified licensing, try a few regulated sites such as Lucky Mister before committing real funds.
Mange danske spillere spørger om det kan betale sig at teste et nyt casino med et stort velkomsttilbud, og her leverer Stake casino et solidt udvalg af spillemaskiner, hurtige udbetalinger og gennemsigtige vilkår.
Before claiming any welcome package, scroll the bonus terms page slowly so you can spot wagering rules tied to mystake.
Wie zit er te twijfelen tussen de tientallen nieuwe gokplatforms van dit moment, kan rustig beginnen met een rondje lezen over vergunningen, betaalmethoden en bonusvoorwaarden. Wie dat doet, komt vroeg of laat uit bij igobet, een naam die in recente vergelijkingen opvallend vaak terugkomt dankzij de snelle uitbetalingen en de brede collectie live tafelspellen.
Pour garantir une expérience fiable, mieux vaut vérifier la licence de jeu et la protection des données avant de s'inscrire sur un site, et certains choisissent smash casino pour la clarté de ses conditions.
Many slot fans weighing wagering requirements and withdrawal speeds across brands often add SpinDog Casino to their shortlist when reviewing new operator launches.
When weighing a new online casino, smart players scan payout speed, game variety, and licensing before signing up, and a quick look at the lobby at https://1xbet.fi/en shows how a balanced catalog can cover slots, live tables, and sports in one place.
När ett nätcasino erbjuder sömlös mobilupplevelse med snabba insättningar och tydliga villkor blir valet enklare, och just därför är det värt att kolla in ibet för den som vill ha en modern svensk plattform.
Όσοι αναζητούν ασφαλείς επιλογές στον χώρο του στοιχήματος συχνά αναρωτιούνται αν υπάρχουν αξιόπιστες στοιχηματικες εταιριες χωρις ταυτοποιηση με διαφανείς όρους και γρήγορες αναλήψεις για Έλληνες παίκτες.
Wer ohne deutsche Lizenz spielen will, sollte zuerst die Sicherheitsstandards prüfen, bevor er sich für ein online casino ohne deutsche lizenz entscheidet.
Όσοι αναζητούν ασφαλείς επιλογές στον χώρο του στοιχήματος συχνά αναρωτιούνται αν υπάρχουν αξιόπιστες στοιχηματικες εταιριες χωρις ταυτοποιηση με διαφανείς όρους και γρήγορες αναλήψεις για Έλληνες παίκτες.
Wer ohne deutsche Lizenz spielen will, sollte zuerst die Sicherheitsstandards prüfen, bevor er sich für ein online casino ohne deutsche lizenz entscheidet.