Inne

Krótki bieg, krótka historia

Średnio chcę opisywać swój bieg w Sulejówku, ale takie życie – z Wami kochani – jestem na dobre i złe! Dycha w Sulejówku wydawała się być trudna, ze względu na panujące warunki pogodowe, ale do zrobienia. W końcu to tylko dycha. Od kilku tygodni to właśnie tu planowałam uporać się z barierą 40 minut, skończyło się jednak inaczej. Pierwszy raz nie pokażę Wam ani medalu, ani nie pochwalę się czasem, bo biegu po prostu nie ukończyłam. Zeszłam po 4 km, by powiedzmy trochę odetchnąć i rozciągnąć nogę, po dłuższej chwili ruszyłam dalej, ale nie było sensu mordować się i biec na siłę, by dobiec, więc po niecałych 6 km skończyłam. Doświadczenia z zeszłego roku nauczyły mnie jednego, nie ma sensu kontynuować biegu na siłę. Nie zawsze warto. W Sulejówku uznałam, że nie warto.  Czuję się ok z tą decyzją i naprawdę nie trzeba mnie pocieszać.  Ciągle z czymś walczę i ciągle przegrywam, to dość zniechęcające i irytujące, ale na pewno nie potrzebuję pocieszenia. Głowę trzymam wysoko. Jest mi jedynie głupio przed Wami, czytelnikami, bo piszę tu o motywacji, treningu, walce, przyjemności z biegania, a sama jakoś niespecjalnie sobie radzę. Może jestem mało autentyczna w tym co robię, a może za mało czytam sama siebie. Przyznam, że dziś przeczytałam kilka swoich starych wpisów i wiecie co? Czuję się mega zmotywowana! Moje bieganie dojrzewa na Waszych oczach, chwile słabości i zejścia z trasy wpisane są w to co robię. I tyle – tak miało być – za kilka lat na pewno powstanie z tego fajna historia 😉

11210463_890786157652210_3615516588490917057_n

Co do najbliższych planów biegowych, tak jak wspominałam na Facebooku, za tydzień biegnę w Garwolinie. Czy będę mierzyć się z czterdziestką? Na chwilę obecną nie sądzę by było to możliwe, jest zbyt dużo niewiadomych, ale broni nie składam. Na pewno pobiegnę i postaram się dobiec. Jak będą wyglądały szczegóły tego biegu musicie śledzić na bieżąco. A jak znowu zejdę z trasy, rozdam swoje buty i zacznę pływać 😉

Pozdrawiam!

Zdjęcie: Natalia Kielak

Share: