life style

Jak wybrać swój pierwszy rower szosowy?

Świat triathlonu jest zwariowany i cały czas mam problem z rozgryzieniem go, ale nie poddaję się i zrobię to w końcu na Waszych oczach. Drążę, pytam, wielokrotnie wzbudzam uśmiech na twarzach triathlonistów, trenerów, kolarzy, po prostu – jak czegoś nie wiem, albo nie rozumiem, to pytam i tyle. Nawet jak to głupie i śmieszne to wolę się dowiedzieć, a najlepiej od kogoś mądrzejszego ode mnie, więc pytam na prawo i lewo. Taka jestem. Postanowiłam kupić rower. Szosowy. Swój pierwszy. Specjalnie nie chciałam radzić się innych zawodników, bo to wybór dość subiektywny i założyłam, że każdy kto jeździł na rowerze karbonowym za 10 k (średnia to chyba 30, ale nie chcę początkujących zrazić) powie, że jest on lepszy od aluminiowego za 2 k. Poszłam więc do sklepu specjalistycznego i zapytałam: Jak mam wybrać swój pierwszy rower szosowy? Wiecie co usłyszałam? Powiedz jakiego ma być koloru.

Kolor? Mam zacząć od koloru? Tata inaczej mnie wychował. Jak kupujesz samochód sprawdzasz wszystko inne, a kolor zostawiasz na koniec. Rower za kilka tysięcy to jak samochód. Prawda? Też chcę sobie zostawić kolor na koniec. Skoro już zdecydowałam się na tak poważną inwestycję, nie chcę zaczynać od koloru. Z tym pytaniem żyłam kolejny miesiąc, bez roweru.

Drugie podejście, pytam już kilka osób z różnych źródeł: Jak mam wybrać swój pierwszy rower szosowy? Słyszę między innymi:

  • określ budżet
  • jeżeli budżet nie wyklucza, określ materiał ramy: karbonowa 5000+, aluminiowa wszystko poniżej
  • określ markę, a jak na żadnej Tobie nie zależy, nie martw się, bo wszystkie marki bazują na tym samym sprzęcie i materiałach
  • opony i tak będziesz musiała wymienić, bo pierwsze zawsze się wymienia (ja nie wymieniłam)
  • przerzutki warto żeby były dobre
  • kolor jest ważny, więc też sobie wybierz

Świat triatlonu jest zwariowany, a rower wydawał mi się częścią najbardziej zwariowaną w tym świecie. Okazało się, że sam wybór nie jest trudny – musisz wiedzieć jakiego koloru ma być i ile chcesz wydać. Część rzeczy i tak według zasad tri będziesz musiał wymienić, część dokupić (etap rowerów z pedałami skończył się na komunii), a to jaki poziom sportowy reprezentujesz nie ma nic do rzeczy. Tyle się dowiedziałam, no i na tej podstawie zdecydowałam się na swój pierwszy rower, a jaki on jest w szczególe i w ogóle i jak stanął na mojej drodze, opowiem Wam już w kolejnym odcinku przeznaczonym tematyce szosowej 😉

PS Powyższy wpis, to taka przypowiastka, nie materiał naukowy.

Share:
  • Piotr

    Powiedz więcej! już się doczekać nie mogę 🙂

    • oj planowałam dopiero jak pojeżdże jeszcze z miesiąć, bo póki co głównie na trenażerze katuję 🙂

  • pafcio

    Byłem niedawno w Decathlonie i długo stałem na stoisku z rowerami szosowymi. Jest spory wybór i jako długoletni użytkownik górala zupełnie nie wiedziałem na co zwrócić uwagę. Przerażały mnie tylko ceny takich pojazdów.

    https://www.youtube.com/watch?v=zmGSueQQLVU

    Doczytałem właśnie, że rama karbonowa jest dobra dla etatowych ścigantów z grubym portfelem lub hojnym sponsorem. Dla początkujących aluminium powinno styknąć (z tym, że dobrej firmy). Kilku moich kumpli śmiga na szosie, więc pewnie się dopytam co i jak. Tymczasem z pomocą przychodzi net, gdzie też znalazłem coś na ten temat. Może Ci/Wam się przyda:

    https://www.youtube.com/watch?v=O_0nuIXmHHo

  • Zefir

    Kiedy będzie druga część tekstu 🙂 bo sam obecnie stoje „w rozkroku” pomiedzy trek, kross, merida, giant i B’win 🙂

    • Oj myślałam dopiero jakoś za 2 tygodnie, ale pomyślę 🙂

      • Zefir

        Dziekuje 🙂 bo mój stary góral rozsypał się po czwartkowej Lidze Biegowej w drodze powrotnej 😀