podróże

Reggae Marathon na Jamajce, czyli moje run the world!

Rety! Rety! Ten sen się spełnia! Już za kilka dni lecimy na Jamajkę! Pobiegniemy maraton! Zjemy kokosa i zapalimy… dobra przesadziłam! To blog o bieganiu, więc będzie o bieganiu na Jamajce!

Projekt Jamajka siedział w naszych głowach już od maja, jednak póki nie byliśmy pewni jego powodzenia, oficjalnie milczeliśmy. Nieoficjalnie, wiedziały o nim nasze rodziny, nasi zawodnicy i osoby, które śledzą mnie na snapchacie. A propos! Snapowicze! Mieliście milczeć i co? Wydaliście mnie przed Bartkiem, że trochę się wygadałam. Na przyszłość liczę na większą lojalność 😉 W końcu na 5 dni przed wylotem udało się nam na tyle wszystko dopiąć, że możemy ogłosić oficjalnie: 1 grudnia lecimy na Jamajkę. Lecimy na maraton. Ostatni maraton tego roku, pierwszy sezonu… 5 grudnia pobiegniemy w 15. Reggae Marathon. Uf, to teraz na spokojnie i po kolei.

Jamajka była na mojej top liście miejsc na maraton od dawna (między innymi obok NYC i Aten). Teoretycznie miałam zakończyć tam sezon 2014, praktycznie złamałam nogę. Marzenie przesunęłam, ale nie zrezygnowałam, bo marzenia są po to by je spełniać! Stąd gdy planowaliśmy z Bartkiem nasze starty na 2015, z mojej strony od razu padła propozycja Jamajki (tak na marginesie, z Jego, Islandia. Dacie wiarę? Miesiąc chorowałam po tej wyprawie). Podróż na Jamajkę to dość gruba sprawa, stąd bardzo długo nie wiedzieliśmy, czy dojdzie do skutku. Projekt upadał i wracał na tapetę z wielu powodów, finansowych, zdrowotnych, organizacyjnych i formalnych. Ostatecznie zwyciężyliśmy. Przeszliśmy próbę i jesteśmy gotowi. Mamy urlopy, wsparcie ze strony AdgarFit, ja wyrobiłam się z wizą w ostatniej chwili, jesteśmy zdrowi, rozbiegani, gotowi na podróż, ale czy na maraton?

Projekt Jamajka, to projekt maraton. Co do Bartka możecie nie mieć wątpliwości. Rozwali system. Co do mnie? W 2015 trochę zaszalałam. W sezonie jesiennym zrobiłam życiówki na każdym dystansie. W ciągu 6 tygodni przebiegłam maraton w górach (Krynica, 3. kobieta), maraton poniżej 3 godzin (Warszawa, 9. kobieta) i zaliczyłam mocny debiut w górach na ultra dystansie 70 km (Łemkowyna 3. kobieta). To bardzo dużo i nawet nie wiecie, jak długo byłam zmęczona po tych startach. Teoretycznie skończyłam roztrenowanie i zaczęłam przygotowania już do nowego sezonu, a ta Jamajka miała być miłym akcentem pomiędzy tym wszystkim. Czy będzie miła? Praktycznie, nie idą mi treningi ostatnio, do tego mam mało czasu na regenerację i trening uzupełniający. Czy wybiegam z tego jeszcze jeden dobry maraton? Mam nadzieję. Średnia temperatura 30+ jest zachęcająca, brzeg oceanu również, a w razie czego uwielbiam reggae i jamajskie klimaty, nawet jak bieg nie pójdzie, na pewno będę umiała się tam wyluzować.

Pozdrawiam!

Share:
  • pafcio

    No piknie! Niech Bartek rozwala system a Ty relaksuj się i ciesz bieganiem w tak miłych okolicznościach przyrody. Btw, nie zapomnijcie o zalecanych szczepieniach przed wyjazdem. 🙂 Miłego pobytu.

    A jak reggae to może to? (Marley zbyt oczywisty) 😉

    https://www.youtube.com/watch?v=HBcq5EzBcmQ

  • Super! Życzę powodzenia i udanej zabawy 🙂