Kontuzja może stanąć na drodze każdego, aktywnego fizycznie człowieka. Jest tak samo bezwzględna wobec zawodowców, jak i amatorów. Celując, nie zawsze kieruje się racjonalnymi argumentami i niestety nie ma na nią jednej recepty. Najlepsze co możemy zrobić, gdy nas dopadnie, to podjąć otwartą walkę. Możemy skonsultować się ze specjalistą, wykonać badania i odpuścić treningi na jakiś czas… Ostatni punkt przyprawia o zawroty głowy niejednego sportowego zapaleńca! Dla kogoś uzależnionego od endorfin, taka przerwa może okazać się tragedią życia!
Jak uporać się psychicznie z kontuzją i nie wpaść w czarną rozpacz? Czy łatwo jest wierzyć, że “po” będzie już tylko lepiej? Czerpiąc inspiracje z własnych doświadczeń, mam nadzieję, że dojdziemy do jakichś ogólnych, skutecznych metod 🙂

Jasna sytuacja
Łatwiej jest walczyć z przeciwnikiem, którego znamy. Dlatego tak ważna jest diagnoza, konkretny plan leczenia i termin (nawet jeżeli czas powrotu do treningów jest przesuwany o kolejny dzień, tydzień… wciąż mamy coś czego możemy kurczowo się trzymać). Ja sama nie poddawałam się, głównie dlatego, że miałam nadzieję na powrót i codziennie wykreślałam kolejne dni w kalendarzu.

Nie rób nic na siłę!
Właściwie to niepotrzebnie piszę ten punkt, bo i tak każdy zrobi swoje, a później odżałuje swoje 🙂 Myślę, że 100% z nas stojąc już twarzą w twarz z kontuzją, zignorowało typowe znaki ostrzegawcze (ból) i uparcie dalej trenowało. Do granic wytrzymałości! Bo co? Bo ja nie dam rady? Przecież tylko mięczaki odpuszczają, a z bólem trzeba się zaprzyjaźnić…itd. Dla kogoś kto chce biegać sezon, dwa, może to być dobra motywacja. Dla mnie już nie.
Gdy ewidentnie czujesz, że to nie jest zwykły ból zmęczonych mięśni, zrób kilka dni przerwy, lżejsze treningi, dodatkowe ćwiczenia wzmacniające, więcej rozciągania. Jeżeli nie pomoże, to udaj się do lekarza. Nie wszystko znajdziesz w Google i może kogoś zaskoczę, ale nie każdy też ból kolana to zespół pasma biodrowo-piszczelowego.

Trzymaj się planu i wylecz kontuzję do końca!
Czasem lepiej odpocząć dłużej, niż wyjść na trening za szybko i zaczynać walkę od początku. Wiem, że to nie jest takie proste, a wszystko dookoła kusi. Najlepsze co możemy zrobić, to zamknąć się na okoliczności przyrody i aktywności bliskich 🙂 Ja codziennie sobie powtarzałam, wytrzymałam tak długo, to wytrzymam jeszcze trochę, a jak wrócę do biegania, to będę najmądrzejszym biegaczem na świecie! 😀

Nie dręcz się!
Naprawdę ciężko jest znieść rozłąkę z bieganiem, gdy wszyscy dookoła Ciebie biegają! Z ulicy ich nie wygonisz, ale możesz ograniczyć ryzyko spotkania ze szczęśliwym biegaczem. Wiem, że to nieładnie, ale ja przestałam śledzić wszelkie strony i blogi biegowe. Zamknęłam się kompletnie na biegowy świat. Zostałam ja i moja kontuzja. Wiem, że nie każdy tego potrzebuje, ale mi takie wycofanie dało trochę spokoju psychicznego.
Dlaczego ja? To pytanie powtarzałam sobie bardzo często w głowie. Dziś wiem, że niepotrzebnie. Po prostu stało się i już. Nie ja pierwsza i nie ostatnia. Wyliczanie popełnionych błędów i użalanie nad sobą, tylko pogarszają nastrój. Czasu już nie cofniemy, więc najlepsze co możemy zrobić, to odgrodzić się grubą kreską od błędów przeszłości i pracować na lepszą przyszłość.

Stosuj środki zastępcze!
Rezygnacja z treningów, to dodatkowy wolny czas, który źle wykorzystany może pogorszyć nasze samopoczucie. Najlepsze co możesz zrobić to wziąć się w garść i zrobić wszystko to, co od dawna odkładaliśmy tłumacząc się treningami. Czytaj książki, napisz pracę magisterską, zapisz się na wymarzony kurs, spotkaj się ze znajomymi (tymi niebiegającymi), zrób remont, jedź na wakacje itd. Ćwicz i uprawiaj sporty, które są dla Ciebie dozwolone. Gdy coś robisz, nawet nie zauważysz jak szybko mija czas!

Rozpieszczaj się z umiarem!
Każdy z nas ma swoje ulubione niezdrowe poprawiacze humoru. Ich największym minusem jest krótkotrwałe działanie, oraz bolesny upadek po ich zastosowaniu. Sama w swoim depresyjnym apogeum piłam więcej wina i grałam na Xboksie. Na szczęście moja rozsądna strona czuwała i ogarnęła kiedy trzeba. Najważniejsze to pilnować swojego celu. Jeżeli naprawdę marzysz o szybkim powrocie do formy, to nie popuszczaj sobie z dietą i imprezami, bo na kontuzyjnym dole się nie skończy…

Odpowiedz sobie na pytanie: Czy świat kiedykolwiek mnie rozumiał?
Ja odpowiedziałam -nie. Skoro więc nigdy nie rozumiał, to w ciężkich chwilach tym bardziej nie zrozumie. Niestety, ale my sami siebie często nie rozumiemy, stąd wyrzuty do innych w stylu: “Ty mnie w ogóle nie rozumiesz”, możemy schować sobie w kieszeń 😉

Sięgaj, gdzie wzrok nie sięga!
I choć najbliższa perspektywa nie jest optymistyczna, Ty patrz dalej i miej nadzieję na lepsze jutro… Swoją wytrwałością i ciężką pracą, możesz zbudować to lepsze jutro. Dlatego ćwiczenia od fizjoterapeuty wykonaj DZIŚ!
Wracaj małymi krokami i żegnaj się z niemiłą towarzyszką ostrożnie!

Chyba nie muszę tłumaczyć, że mimo największych starań Twoja biegowa forma spadła? Dlatego nawet nie myśl o tempie sprzed kontuzji, bo np. poznasz w ten sposób nową panią na k…
A najważniejsze to wyciągnij swoje własne wnioski i nigdy nie porównuj się do innych!
Pozdrawiam!
PS Aniu trzymam kciuki za Twój powrót 🙂
Share: