trening

Podsumowanie miesiąca. Czerwiec 2016

Wróciłam do biegania, wrócił licznik na stronę, to i podsumowania wróciły. Dzisiejsze będzie należało do tych pięknych, bo od 9 czerwca dreptam, ale też trudnych, bo nie wszystko idzie z górki i zgodnie z planem.

podsumowanie miesiąca

Powyżej prezentuję mapkę aktywności ze swojego Polara. Od 9 czerwca mogłam wrócić do bardzo ostrożnego dreptania, ale w czasie kontuzji rozszerzyłam swoją działalność i zaczęłam pływać oraz jeździć na rowerze, dlatego te dyscypliny także pojawią się w podsumowaniach.

PŁYWANIE

pływanie podsumowanie

Chciałabym napisać, że jest kolorowo, że pływając regularnie radzę sobie w wodzie świetnie i równie optymistycznie patrzę w przyszłość co trener, ale prawda jest taka, że jest słabo. Nie marudzę, nie kokietuję i nie wymagam spektakularnych efektów od siebie, ale po prostu woda nigdy nie była moim sprzymierzeńcem i nie bez powodu nie zostałam pływakiem w dzieciństwie. Jakoś nie kumam tej wody, niby przesuwam się do przodu, ale robię to bardzo nieporadnie, brzydko technicznie i w ogóle buu – jak patrzę na filmiki z mojego pływania, spać nie mogę 😉 Mam sporo wątpliwości, czy warto dalej brnąć w temat, a z drugiej strony, jak w zegarku – 3 x w tygodniu pływałam po 30 minut. Sama tego nie rozumiem, niby nie idzie najlepiej i bywa mi smutno jak myślę o swoim pływaniu, a jednak lubię to i wierzę, że mój dzień jeszcze nadejdzie 🙂 Kto zrozumie kobietę? Czerwiec zamknęłam pełna wątpliwości.

A na cały lipiec straciłam swojego trenera, który pojechał dokształcać się u Steva Lochtego, a przy okazji ucałować ode mnie Ryana 🙂 Na szczęście mój upór pozwolił znaleźć nam zastępstwo na ten czas, więc moje treningi nie ucierpią, a dodatkowo po cichu liczę, że trener nr 2 wrzuci kilka minutek więcej pływania do planu. Do tej pory moje umiejętności i forma po kontuzji pozwalały tylko na 30 minut wartościowego treningu, a ja już chciałabym więcej! Trzymajcie kciuki!

ROWER

rower podsumowanie miesiąca

Na myśl o rowerze zdaję sobie sprawę, że jednak nie jestem znowu taka beznadziejna w pływaniu. Rower jest gorszy. Na początku miesiąca zaczęłam oswajać się z Krychą (mam ją od połowy kwietnia). Doszłam do wniosku, że nie ma co się spinać i swoje muszę po prostu wyjeździć zanim zacznie być przyjemnie i gładko. Z takim podejściem coś między nami zaczęło iskrzyć POWOLI (bo ledwo 30 km/h przekraczam i zawsze zjeżdżam wolniej niż podjeżdżam). Sama umiem zapakować rower do samochodu, wyjechać za miasto, a nawet jechać przez miasto (rąk z kiery nie odrywam ani na chwilę rzecz jasna). Czułam, że już jest pięknie i niestety pech chciał, że zepsuła się lewa manetka 🙁 Rower oddałam do serwisu i tak przestałam regularnie jeździć, a zaczęłam rozumieć czemu kolarze mają po kilka rowerów. W tym wszystkim najgorsze jest to, że na początku września czeka mnie start w sztafecie tri, a ja mam reprezentować zespół na rowerze. Zostały mi 2 miesiące by ze średniej 25 km/h zrobić 35 km/h, więc jestem już mocno zaniepokojona nieobecnością Krychy.

BIEGANIE

bieganie podsumowanie miesiącaW międzyczasie trwania tej pływacko – rowerowej gorączki, odzyskałam bieganie i po raz kolejny przekonałam się o zbawiennym wpływie biegania na moją duszę. Mało, bo mało (cały czas 2 x 30 minut tygodniowo), ale gdy biegam mniej się martwię moimi brakami w innych dyscyplinach – po prostu bieganie było i będzie moim numerem jeden.

A przechodząc do konkretów, od 9 czerwca, marszobiegiem pokonuję dystans około 5 km dwa razy w tygodniu. Póki co, nie zapowiada się na dokładkę w ilości, jedyne co się zmieni – stosunek biegu do marszu (3/1).  Mam w takim rytmie slow przepracować 3 miesiące (prawie miesiąc za mną), wybadać teren, wzmocnić ciało, zaplanować operację wyjęcia zespolenia i znaleźć trenera. Po tej kontuzji zdecydowałam, że do mojego biegania obecność trenera może dużo wnieść. Przede wszystkim potrzebuję kogoś komu zaufam i uwierzę, gdy powie: „Kaśka, robisz za dużo”, a przy okazji zrobię dobry wynik na 10 km w przyszłym roku 😉 A jak nie zrobię to też dobrze, bo nigdzie mi się nie spieszy obecnie. Dużo osób pyta kiedy przyspieszę, zacznę poważnie trenować, ścigać się, jakieś zawody zaliczę. Nie wiem co przyniesie przyszłość, na chwilę obecną jest mi dobrze z moimi marszobiegami i w tym roku na pewno w żadnym biegu nie wystartuję, poza tym ja jestem po kontuzji, z której latami się wychodzi, więc musicie mi uwierzyć i pokochać RTW marszobiegającą!!!

Share:
  • pafcio

    Katarzyno, jest ciężko? Nie dziwię się. Ale nie martw się – światełko na końcu ciemnego i dusznego tunelu to tylko nadjeżdżający pociąg. 🙂 Najważniejsze, że masz jaja by się z nim zmierzyć na Twoich warunkach. Gdy inni już dawno zaczynaliby się dusić, Ty dopiero zaczynasz oddychać. Napieraj.

    https://www.youtube.com/watch?v=p06gD7rPAtw

  • Piotr Adamczyk

    Propsuję i kibicuję (jak zawsze zresztą). Jedziesz z tematem! 🙂

  • Wytrwałości Kasiu Ci życzę. I tak jesteś niesamowita. Zobacz jak już daleko zaszłaś. Trzymam kciuki 🙂