trening

Podsumowanie. Listopad

Dla wielu listopad to czas, gdy można zwolnić i trochę odpocząć. Ja odetchnęłam w październiku, więc u mnie zaczęły się już delikatne przymiarki pod plan do wiosennego maratonu. Do tej pory na królewski dystans decydowałam się zawsze jesienią. Przetrenowanie całej zimy może być trudne, ale łatwo się nie poddam. Póki co pogoda sprzyja, więc praca nad objętością idzie mi całkiem nieźle. W listopadzie przebiegłam 262 km (rekord, który mam nadzieję, szybko pobić), poprawiłam swój czas na 10 km i robię dużo więcej ćwiczeń wzmacniających całe ciało. Cały miesiąc nie używałam pulsometru. Pojawiły się pytania dlaczego, więc odpowiadam: miałam kaprys i musiałam od niego odpocząć 🙂
Przyznaję, że nie jest to moja ulubiona pora do biegania, szczególnie wśród pól, gdzie ciągle wieje, ale będzie jeszcze gorzej, więc marudzenie zostawiam na później. 
Tydzień lubię zamknąć kąpielą w jeziorku 🙂
Mamy już grudzień, więc czas na oficjalne rozpoczęcie przygotowań do maratonu. Zakładam pulsometr i pracuję przede wszystkim nad siłą i objętością treningów. Czy uda się biegać 70-80 km tygodniowo, tej zimy? Zobaczymy! Za Was też trzymam kciuki! A na jaki czas będę próbowała się przygotować? Opowiem przy podsumowaniu roku 😉
Pozdrawiam!
Share:
  • Gratulacje,świetny wynik:) Podziwiam za taki zapał do biegu:)

  • 262 km to dopiero świetny wynik! a ja byłam dumna ze swoich 103km.. a co tam! dalej jestem 😀

    • Wiesz jak to mówią: apetyt rośnie w miarę jedzenia 🙂

  • Mocny miesiąc, jestem pod wrażeniem 🙂