motywacja

Pływanie – czas deklaracji

Przygodę z pływaniem rozpoczęłam niecały rok temu. W połowie lutego, gdy nie mogłam robić zbyt wiele, ale mogłam poruszać się już o jednej kuli, zgłosiłam się do Michała. Wiem, że pływaniem zajmuje się od lat i mogę mu zaufać. A zaufanie to pierwsza rzecz, którą biorę pod uwagę przy wyborze trenera. Jak sobie przypomnę pierwsze zajęcia, to serio dziwię się, że nie stracił nadziei i po prostu nie wyrzucił mnie z wody. Minęło 10 miesięcy, przestałam kręcić się jak bojka. Przyszedł najwyższy czas na kolejny krok.

Nie mając celu łatwo stracić zapał i motywację. Tak w pewnym momencie przestałam się przykładać do treningów  i pływałam dla samego pływania. Nie wiem, czy nawet ciutkę się nie cofnęłam. Ta zima. Poważnie ta polska pogoda mnie tak rozwala. Pogadałam z Michałem co i jak, że już nie wiem, w którą stronę mam iść. Czy traktować pływanie jako uzupełnienie treningu, czy wziąć się w garść i przygotować pod tri?

Naukę pływania zaczynałam z myślą o triathlonie, tak jak wszyscy dobrze podejrzewali. Gdy stanęłam na nogi, zaczęłam więcej rozumieć w wodzie i racjonalnie myśleć w oparciu o twarde fakty. Stwierdziłam, że ten triathlon to jednak nie dla mnie. Przygotowania do tri wzbudziły we mnie szacunek i zrozumiałam, że to nie takie hop siup. Oczywiście Michał mówi, że już dziś mogłabym sobie walnąć olimpijkę, ale co z tego? Jak będę walczyła o życie i zmieszczenie się w limicie? A ja nie jestem z tych co lubią odhaczyć cel z listy życia i z głowy. Jeżeli miałabym już wystartować w triathlonie, chciałabym czuć się do tego przygotowana.

Gdy zdałam sobie sprawę, że na obecnym poziomie mogę wyjść z wody jako pierwsza od końca, zaczęłam głęboko się zastanawiać, czy aby na pewno mi ten triathlon potrzebny. Ja? 25 minut kilometr? NFW! Z drugiej strony – bardzo polubiłam pływanie. Dziwna sprawa, bo raczej nie lubię rzeczy, w których jestem słaba. Powiem nawet więcej, nic mnie tak pozytywnie nie nakręca jak trening pływacki. Od jakiegoś czasu chętniej czytam i oglądam materiały związane z pływaniem. Może to zasługa pływaków? Nie wiem, ale ten sport coś w sobie ma.

Z drugiej strony, jak pomyślę, jak może boleć trening w wodzie. To uczucie towarzyszące rozpędzanym nogom 4 x 50m! Zdecydowanie wole biegać czterysetki.

Wzięłam głęboki wdech i podjęłam decyzję. Zaczęłam poważne przygotowania pod start na dystansie 1/4 Ironman… Z pierwszego tygodnia treningów pamiętam tylko jedno – ból rąk, taki, że biegać nie mogłam. Nie ma lekko, ale to tylko pół roku. Co dalej zdecydujesz później. Teraz ciśniemy. Powiedział Michał, mistrz motywacji. No to ciśniemy. Co z tego wyjdzie zobaczymy.

Mając konkretny cel przyjemniej mi się trenuje, ale żeby on był już tak w stu procentach konkretny potrzebuję pomocy triathlonistów. Nie znam się na realiach polskich triathlonów i nie wiem gdzie mogłabym zadebiutować. Zależy mi na trasie rowerowej bez agrafek i pływaniu w jeziorze głębszym niż do kolan. Czerwiec. 1/4 Ironman. Propozycje. Proszę ładnie wpisywać i plusy danego miejsca wymieniać.

PS A o treningu pływackim jakbyście chcieli dowiedzieć się czegoś więcej, śmiało pytajcie. Pomęczę Michała.

Share: