Jedno z podstawowych założeń “filozofii szczęśliwego biegacza” brzmi: trening treningiem, ale grunt to dobra zabawa!Dlatego dziś z lekkim przymrużeniem oka, opowiem o tym co robię gdy sobie odpuszczam, a mimo wszystko nie rezygnuję z ruchu.


Kilka miesięcy temu z pomocą w realizowaniu mojej filozofii, przyszedł Xbox Kinect. Ja, wielka przeciwniczka wszelkich gier, wpadłam po same uszy i zaczęłam spędzać przed TV więcej czasu… na szczęście bez wyrzutów sumienia 🙂
Mimo, że traktuję wygibasy z Kinectem jak zabawę, sportowy outfit jak najbardziej wskazany 🙂
15 minut z moim ulubionym trenerem to 100 spalonych kcal 🙂


Nie mam wątpliwości, tego typu zabawa potrafi nieźle zmęczyć i jest dobrym usprawiedliwieniem odpuszczonego treningu 🙂

Pozdrawiam!

Share: