motywacja

Jak nie zanudzić się w biegu?

Chciałabym wierzyć, że bieganie jest tak wspaniałą formą aktywności, że mało kto, doświadczył nudy podczas biegu. Szczerze, jednak wątpię. Bieganie, to ciągłe powtarzanie pewnej sekwencji. Krok za krokiem, bez wielkiego udziału głowy. O monotonnie nie trudno. Można ją jednak polubić, nauczyć się tolerować, umiejętnie wykorzystać lub zwalczać.

Gdy zaczynałam biegać, nie wyobrażałam sobie ani metra bez słuchawek na uszach. Muzykę zabierałam na każdy trening i zawody. Nawet w towarzystwie wolałam muzykę od rwanych rozmów. Muzyka, audiobooki, rozmowny partner biegowy, to dobre sposoby na nudę w biegu.
Czasem jednak nawet z muzyką, można wariować ze znudzenia, szczególnie na początku przygody. Wtedy warto wypełnić głowę myślami o życiu. Gdy idę po prostu pobiegać, nie walczę o tempo i kilometry, zaczynam rozmyślać o bieżących sprawach: spędzonym dniu w pracy, co zrobię wieczorem, co ugotuję, co muszę kupić, itd.

  • W biegu dużo planuję, a po, realizuję plany 🙂 Na spokojnie analizuję swoje problemy i szukam rozwiązań, to dużo lepszy pomysł niż pogrążanie się przy kieliszku. Od czasu do czasu, dobrze jest też pomyśleć o niczym, wyciszyć się i dać odpocząć głowie. Biegając, trenujesz również psychikę: jak długo jesteś w stanie wytrzymać sam na sam ze swoimi myślami?
  • Różnorodność tras i treningów pomoże w uniknięciu uczucia nudy. Klepanie dzień w dzień, tych samych kilometrów, na tej samej trasie… albo co gorsza, na bieżni, może doprowadzić, nie tylko do znudzenia, ale i do frustracji, a nawet porzucenia biegania. Przyzwyczajenia trzeba zmieniać, bo stają się nudne. Biegam w różnym tempie, zmieniam trasy, plany, dystanse, nie tylko z przyczyn treningowych, ale też czysto psychologicznych – chcę ciągle podsycać swoje uczucia do tej dyscypliny.
  • Dążenie do celu potrafi tak zapełnić myśli, że nie ma mowy o monotonii. Na mnie to działa. Gdy wybiegam z postanowieniem, że dziś zrobię dziesięć podbiegów, to maksymalnie na tym się skupiam. Liczę metry, kontroluję czas, tempo, krok…
  • Co jeszcze pomaga w pożegnaniu nudy?
    – wizualizacja wygranej
    – odliczanie
    – plan minimum
    – świadomość konsekwencji przerwanego treningu
    – skupianie się na otoczeniu

Poza tym, i co najważniejsze, gdy bieganie stanie się ukochanym nawykiem, nuda nas nie dogoni!
Pozdrawiam!
PS Nudzisz się dalej? Potrzebny mocniejszy trening!

Share:
  • ktoś tu biega z głową w chmurach:)

  • Oj, tak – jak wieje nudą to wystarczy dokręcić śrubę i narzekanie od razu znika 🙂 Przez kilka ostatnich miesięcy moim podstawowym motywatorem, było wmawianie sobie, że każdy przebiegnięty kilometr to kawałek procenta zwiększającego moje szanse na maratonie.

  • Photoshop pełną gębą 🙂
    Moja kostka odmówiła posłuszeństwa kilka dni temu i czasami to nie wiem co mam robić wieczorami 🙂

  • Anonymous

    Same bieganie po trasie nie jest nudne. Mieszkam w małej miejscowości, biegnę trochę szosą , trochę lasem i nad jeziorem, i chociaż trasa jest ta sama to mijają mnie różne samochody, inni biegacze, spacerowicze, widzę jak zmieniają się pory roku ( a jesień mamy przepiękną ). Nudna to jest bieżnia i rower stacjonarny.

  • Ola

    też stosuję kilka twoich taktyk przeciw nudzie. głównie pomaga mi muzyka (którą niestety co chwila muszę zmieniać, bo szybko mi się nudzi) i różnorodne trasy. jednak najlepsze są właśnie takie rozmyślania o wszystkim i o niczym. zauważyłam, że gdy mam w głowie dużo myśli i muszę ‚pogadać sama ze sobą’ to biega mi się o wiele lepiej i nawet nie zauważam mijających kilometrów 🙂

  • Jak na razie też nie wyobrażam sobie biegania bez muzyki. Uwielbiam jej słuchać, a podczas biegu czasami tak się w niej zatracam, że nawet nie zwracam uwagi na przebiegnięte km i zmęczenie 🙂